Ognisko w Warszawie – Parafia św. Pallottiego, ul. Skaryszewska 12

Parafia
Centrum Pomocy Duchowej - ul. Skaryszewska 12 (wejście od ul. Lubelskiej) - spotkania Ogniska Sychar Pallotyńskie Centrum Pomocy Duchowej, przy ul. Skaryszewskiej 12 w Warszawie (wejście schodkami w dół od ul. Lubelskiej) – spotkania w następujące poniedziałki:pierwszy, drugi (spotkanie z psychologiem - oprócz lipca i sierpnia) i czwarty poniedziałek miesiąca.
Spotkania rozpoczynają się o godz. 19:00. Poprzedzone są Mszą św. w kościele o godz. 18:00. SERDECZNIE ZAPRASZAMY.
Opiekunem duchowym Ogniska jest ks. Przemysław Krawiec SAC.
Pallotyńskie Centrum Pomocy Duchowej >>>
Parafia św. Wincentego Pallottiego >>>
Stowarzyszenie OPP
program do pit - darmowy

Miesięczne archiwum: Lipiec 2012

W spotkaniu wzięli udział: Grzegorz, Jacek, Jola, Swietłana, Krzysztof, Mirosław, Monika, Agnieszka, Andrzej i Anna, Marek, Agata, Ela, Joanna, Małgorzata, Joanna, Grażyna, Łukasz, Dorota, Barbara, Edyta, Robert, Andrzej. Robert przedstawił temat związany z cytatem „Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie” (Rz 12, 14).

Następne spotkanie Ogniska w czwartek 9 sierpnia 2012 r. o godz. 19:00.

W spotkaniu wzięli udział: Grzegorz, Agnieszka, Jacek, Tomasz, Emil, Krzysztof, Joanna, Agnieszka, Andrzej i Anna, Jola, Ania, Łukasz i Ula, Ania, Monika, Jola, Swietłana, Małgosia, Barbara, Joanna, Robert, Andrzej. Robert przedstawił rozmowę z Michałem Piekarą pt. „Przebaczając spotykamy Chrystusa”http://prasa.wiara.pl/doc/1195047.Przebaczajac-spotykamy-Chrystusa, którą opublikował „Rycerz Niepokalanej w czerwcowym numerze.

Czy stosunek terapeuty do Pana Boga wpływa na terapię?
MP: Najważniejszym narzędziem oddziaływania terapeuty jest sam terapeuta. Dlatego ważne są jego przekonania i wartości. Jeżeli sam doświadczył rozwodu, to może powiedzieć: „Rozejdźcie się! Po co wam małżeństwo?” Moją aksjologią są wartości chrześcijańskie. Dlatego zawsze na początku terapii mówię: „Tutaj walczy się o małżeństwo! Jeśli szukają Państwo pomocy w rozejściu się, to nie będę mógł Państwu pomóc”. Dotąd nie zdarzyło mi się, aby ktoś w tym momencie wstał i wyszedł. Co ciekawe, pracuję również z parami niewierzącymi, które celowo szukały terapeuty o takich wartościach i – co za tym idzie – spojrzeniu na małżeństwo. Kieruje nimi zwykle przekonanie, że wierzący terapeuta zawalczy z nimi o ich małżeństwo, nie biorąc pod uwagę rozwodu. Niestety bywa, że terapeuta może być większym zagrożeniem dla małżonków niż problem, z którym się mierzą, ze względu na swoje przekonania, że rozwód jest rozwiązaniem problemów. Trzeba pamiętać, że terapeuta ma duży autorytet i jeśli powie: „Nie widzę dla was innego rozwiązania, niż rozwód” – małżonkowie mogą pomyśleć: „Skoro tak mówi, nie ma dla nas ratunku” – nawet jeśli w istocie jest.

Robert przeczytał z „Rycerza Niepokalanej” świadectwo Anity:

7 marca 2012, Lublin. Trzy lata temu wyszłam za mąż. Gdy w grudniu 2010 r. dowiedziałam się, że jestem w stanie błogosławionym, byłam niezwykle szczęśliwa. Gdy powiedziałam o tym mężowi, on kazał mi usunąć dziecko. Byłam zaszokowana jego postawą. Przez tydzień nie mogłam sobie z tym poradzić. Czułam radość, a jednocześnie odrzucenie ze strony męża. Wiedział jednak, że nie mogę zgodzić się na zabójstwo mego dziecka. Mąż codziennie bombardował mnie i prosił, bym – jak mówił – „pozbyła się płodu”. W końcu powiedziałam mężowi, że raczej go opuszczę, niż popełnię morderstwo. Mąż zgodził się, bym go opuściła. Przy tej okazji dowiedziałam się, że mąż ma już 2 dzieci i kochankę, że chodziło mu o pieniądze, które spodziewał się zdobyć po ślubie ze mną. Gdy zauważył, że go darzę uczuciem, z zimną krwią postanowił to wykorzystać i ożenił się ze mną. Byłam zdruzgotana. Odeszłam od niego do rodziców, którzy podali mi pomocną dłoń. Nadal jednak kochałam męża i modliłam się za niego. Byłam gotowa wszystko mu wybaczyć i zacząć życie od nowa, choć wiedziałam, że to wcale nie byłoby takie łatwe, tym bardziej, że miał już dzieci. Przez całą ciąże modliłam się za moje dziecko, aby miało ojca, i za męża. Mąż nie pojawił się nawet, by zobaczyć naszego syna Adama. Rodzice proponowali mi rozwód, ale jakoś nie mogłam się na to zgodzić, przecież w dniu ślubu przyrzekałam wierność i uczciwość, w doli i niedoli. Gdy w końcu mąż przyszedł, wsunęłam mu do kieszeni Cudowny Medalik. Od tego dnia codziennie polecałam go opiece Maryi i miałam jakąś większą ufność w pomoc Maryi. Dwa miesiące po tym spotkaniu mąż przyszedł do mnie, prosił o wybaczenie i chciał zacząć wszystko od nowa. Z Bożą i ludzką pomocą udało się poukładać wszelkie trudne sprawy. Teraz tworzymy wspaniałą rodzinę i małżeństwo „po przejściach”. Mąż nawrócił się, zrozumiał swój błąd i na ile może cały czas go wynagradza. Dziękuję Niepokalanej za nawrócenie męża.

Następne spotkanie Ogniska w poniedziałek 23 lipca 2012 r. o godz. 19:00.

Kronika